Kilka tygodni temu miałam przyjemność leczyć się i odpoczywać w małym ,ale bardzo urokliwym uzdrowisku leżącym w Beskidzie Niskim. W koło góry,lasy,cisza,świeże powietrze i duuuużo wolnego czasu :) Z którym bywało,że nie wiedziałam co zrobić !!!! Szkoda ,że w domu nie ma takiego wolnego popołudnia i nic nie robienia,prawda??
Śmieję się ,że dzięki NFZ i ZUS-owi zwiedziłam już sporą część naszego kraju ,choć przyznam szczerze ,że wolałabym podróżować z własnej i nie przymuszonej woli .To był już mój któryś pobyt z kolei więc z grubsza wiedziałam jak to wygląda.Ale zawsze jest to nowe otoczenie,nowi ludzie i nowe sytuacje.Tym razem nie narzekam ,dobrałyśmy się jak "w korcu maku",było na 4 i każda inna.Jak to jedna z nas zauważyła,że równowaga w przyrodzie jest zachowana ,bo dwie idą wieczorem na dansing ,a dwie na mszę :) Byłam w tej pierwszej ,wieczornej kategorii czyli dansingowej.Niestety byłam tylko parę razy,ponieważ mój kręgosłup stanowczo sprzeciwiał się i obcasom i tanecznym wygibasom (o nawet mi się zrymowało ).
Zawsze twierdzę,że na te wieczorne zabiegi powinna zajrzeć komisja.....o na pewno wiele rent zostało by cofniętych,po prostu cud-wszyscy ozdrowieni, a rano wiele osób ledwo ,ledwo wlecze się na zabiegi :)
Jestem w tej młodszej kategorii wiekowej, więc denerwuje mnie nieustanne nagabywanie o nr telefonu,zaproszenia na kawę czy dansing.Czasami to ciężko siąść spokojnie na ławce i poczytać !!
Lubię słuchać muzyki więc często spacerowałam słuchając ulubionych stacji radiowych przez słuchawki więc łącze dwie przyjemności razem ,a i dzięki tamu mam spokój...Tym razem naprawdę dużo "schodziłam " kilometrów,czas szybko leciał ,a i widoki piękne :)
Wróciłam do domu co no nie co "naprawiona " i z podładowanymi akumulatorami !
A na koniec kilka fotek
Nie dawno miałam taki wolniejszy, przeznaczony tylko dla mnie czas ,
który przeznaczyłam na to co najbardziej lubię czyli moje hobby.
Miałam się leczyć ,wypoczywać i ... coś zrobić z nadmiarem wolnego
czasu, którego było moc (chciała bym ,aby tak w domu było:))
Tym razem wpadło mi do ręki szydełko i wyczarowałam dwie ,
śliczne serwetki! Robiłam je pierwszy raz więc bardzo ciekawa byłam
efektu końcowego.
Jedna już znalazła swoją właścicielkę , a druga zapewne nie długo
znajdzie :)
Często buszuję po blogach i któregoś razu znalazłam wiadomość ,że jest candy...nie bardzo wiedziałam jak zrobić ,aby zapisać się ,ale wystarczyło zgłosić chęć swojego udziału w komentarzu więc zgłosiłam.Pomyślałam sobie "raz kozie śmierć" ,można było jeszcze umieścić banerek na swoim blogu ,ale wierzcie mi,że to przekraczało moje zdolności
komputerowe !!!
Córka jak widzi ,że ją wołam i ZNÓW coś chce ucieka z krzykiem...I małpę można wiele rzeczy nauczyć ,ale musi mieć kto ją tego nauczyć,prawda ??
Zgłosiłam się więc do zabawy i ....pojechałam na 3 tygodnie się leczyć.U nas owszem był komputer ,ale jakiś przedpotopowy.Kiedy chciałam wejść na Firefox to mi mówiło ,że należy zainstalować taką przeglądarkę , a z Google nie mogłam się zalogować !!Owszem udało mi się kiedyś dorwać do "normalnego"komputera, ale tam był liczony czas i za czym poczytałam co dziewczyny nowego piszą to skończył mi się czas i już poczty mail nie zdążyłam nawet otworzyć .Machnęłam na to wszystko ręką i już nie korzystałam ze zdobyczy techniki xx wieku ,bo albo ja jestem za głupia ,albo ona za mądra :):):) A wszystko to wina męża sknery ,ponieważ nie chciał mi dać swojego "wypieszczonego"laptopa ,często się śmieje ,że to jego trzecie dziecko !?
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło !!!Po powrocie pierwsze przeglądałam swoje poczty,tak tak liczba mnoga,starą mamy razem z Panem Mężem ponad 10 lat, drugą córka założyła mi tworząc bloga, a trzecią założyłam sobie sama,tylko na litość Boską nie pytajcie mnie jak to zrobiłam, to było napisać ,tu zatwierdzić ,tam wpisać hasło i jest !!!
No ,ale nie o tym miałam pisać więc wracając do tematu otwieram jedną z wiadomości, a tu wygrałam nagrodę pocieszajkę (takiej nagrody to ja życzę każdemu) ,odpisałam podając adres , a dopiero później weszłam na tego bloga i okazało się ,że nie odpisywałam i nagroda została przekazana komu innemu .
Szkoda,ale widocznie tak musiało być a tu.....druga niespodzianka!!Ela u której wygrałam odpisała,że jednak wyśle mi prezent i jak tu nie wierzyć w dobroć ludzi????
Przecież nie musiała,bo to była moja wina,że nie zgłosiłam się na czas,tym bardziej stokrotne
dzięki :)Od dawna nic nie sprawiło mi tak wielkiej radości jak te dwa drobiazgi :)
A teraz prezentuje moją nagrodę pocieszajkę :)
Kartka pergamino,na pewno komuś ją sprezentuję:)
Frywolitkowe kolczyki w ślicznym woreczku :)
A to już będzie moja biżuteria :)
Takie cudowności dostałam od Elżbiety ,która prowadzi bloga -rekodzieloeluni:):):)
Jak każda kobieta uwielbiam biżuterię ,szczególnie tę oryginalną i unikatową czyli robioną ręcznie !!
Kiedyś też robiłam własną ,szydełkową biżuterię ,którą nosiłam z dumą.
Odkąd "buszuję"po blogowym świecie to robię się po prostu chora..... widząc tyle pięknej
biżuterii :)Jest ona jedna jedyna w swoim rodzaju i każdą chciałabym mieć i nosić !!
Nawet oczami wyobraźni widzę do czego taka biżuteria by mi pasowała....
Skusiłam się na takie jedno cudo i po prostu jestem zachwycona , a właściwie jesteśmy zachwycone dwie ,ponieważ córce też zamówiłam ,bo jak by to było??? A mnie mamo nie zamówiłaś ?
I skończyło by się na tym ,że ratolość moja porywała by moją bransoletkę:(
A tak każda z nas ma swoją bransoletkę,w swoim ulubionym kolorze i jest ok ,prawda???
Myślę sobie jeszcze dokupić do tego kolię i komplecik będzie super :)
Córka jest chętna przygarnąć takie koralikowe kolczyki ....już się pytała o tego bloga ...??
Mam nadzieję ,że nie puści mnie z torbami....Ale cóż mama lubi biżuterię to i córki też!!
Podobno jabłko nie pada daleko od jabłoni!!!????
Na szczęście młodszą bardziej jak na razie interesują lalki Barbie :)
Oto nasza biżuteria :):):)
A taką biżuterię można znaleźć u Małgosi na jej blogu :) maniakoralikowania
Od kilku miesięcy (tak dobrze czytacie) mozoliłam się z tym obrazkiem ,ale nareszcie go ukończyłam i to dosłownie na ostatnią chwilę...
Opóźnienie pracy nie było z mojej winy ,bo raz czuję się lepiej raz gorzej.I tak jestem zadowolona ,że udało mi się w ogóle dokończyć haft!
Mam nadzieję ,że spodoba się koleżance jako prezent ,zawsze chwaliła moje haftowane obrazki, które mam w domu,a jest tego sporo :) więc myślę,że przypadnie jej do gust ten który dla niej wybrałam (bukiet kwiatów ):)
Z oprawiania zrezygnowałam ,po pierwsze nie ma już czasu , a po drugie pomyślałam ,że sama zadecyduję jaka ramka bardziej jej odpowiada.Lepiej w tej kwestii dać wolną rękę ,prawda ?
Haft krzyżykowy :):)
".....Kiedy Bóg zamyka drzwi to otwiera okna....."
Życie to taka nieuleczalna choroba , która długo trwa ........Ale trzeba się z tego życia cieszyć ,
bo jak napisała Agnieszka Osiecka ,a wyśpiewała Maryla Rodowicz "życie to jest bal nad balami
i nie zaproszą nas drugi raz na ten bal wcale ,prawda ???
Jesteśmy tutaj tylko raz , a często jesteśmy chciwi , zachłanni i ciągle nam mało.......
Chcemy więcej i więcej dóbr materialnych , a przecież tego wszystkiego nie zabierzemy ze sobą
do grobu !! Dostaniemy jedną jedyną sukienkę czy garsonkę i na tym koniec !? Te wszystkie
majątki zostaną tutaj.Najwyżej dzieci będą miały o co się potem sądowa...
Ostatnio mam taką wątpliwą przyjemność spotykać na swojej drodze życiowej takich
materialistów , którzy widzą koniec swojego nosa i tyle......I wiecie co ??? Jest mi ich szkoda,
bo oni nie wiedzą co to współczucie ,empatia, bezinteresowna pomoc . Przecież nigdy nie
wiadomo kiedy życie odwróci się do nas plecami i wtedy co ???
Należę do osób ,która nie potrafi przejść obojętnie obok ludzkiego nieszczęścia i wierzę ,
że takich ludzi jest więcej tylko Bóg nie postawił ich wielu na mojej drodze.....
A życie jest piękne i zachwycające jeśli dajemy też cząstkę siebie innym :)
Lubię dostawać prezenty ,a Wy? Co za głupie pytanie, kto nie lubi , prawda? Ale wiecie co, ja od dostawania prezentów wole je ...dawać !!
Uwielbiam patrzeć na ten błysk szczęścia i autentyczny zachwyt w oczach osoby obdarowanej.Jest to bezcenne doświadczenie :)Dlatego moich przyjaciół, znajomych ,rodzinę (nie koniecznie w tej akurat kolejności ) obdarowuję moimi pracami. Wiadomo ,że prace manualne wymagają czasu ,dlatego staram się z wyprzedzeniem planować,co ,komu i na kiedy mam zrobić !!!!
Ostatni musiałam zmobilizować się i dokończyć dwie serwetki szydełkowe w radosnym , żółtym kolorze ,akurat taki kolor tylko miałam jak zaczynałam serwetki , ale wiem ,że koleżanka taki kolor lubi .
Mam w zwyczaju słuchać, które z moich prac podobają się ,wtedy wiem co komu podarować :)
Dwie dlatego, że to podwójne święto :Imieniny i Urodziny obchodzi koleżanka jednego dnia .Pamiętam jak jej mąż skomentował to ,że ma mniej o jeden prezent do kupienia!!?? Faceci!! Powinien kupić dwa ,no nie?
Muszę też przyłożyć się do haftu bo ...Anny już nie długo , a tam jeszcze trochę tych krzyżyków na obrazku brakuje.....
Oto moje serwetki , oceńcie same czy spodoba się prezent :)
Jest u nas takie przysłowie,że"podróże kształcą"i zgadzam się z tym w 100%. A,że ja uwielbiam poznawać nowe miejsca, więc ostatnio wybrałam się do Grodu Kraka...Na pierwszy plan poszedł Kościół Mariacki a tam zachwycił mnie rzeźbiony Ołtarz Wita Stwosza(obowiązkowo polecam wszystkim,którzy jeszcze nie mieli okazji zobaczyć)siadłam i jak zauroczona patrzyłam na to cudo...Niestety denerwowali mnie ci wszyscy turyści ,którzy wchodzili do kościoła jak do obory i nie dość,że pykali ciągle zdjęcia,głośno rozmawiali to jeszcze nie umieli uszanować bądź co bądź kościoła!!Niestety ta "moda"przyszła z Zachodu,wiem bo byłam za granicą i miałam przyjemność zwiedzać katedry i kościoły i widziałam jak zamieniają się w "targ".......
Rzut beretem i jestem przed Sukiennicami niestety oglądam tylko z "wierzchu" te zachwycające kramy,jeszcze rzut okiem na pomnik Adama Mickiewicza oblężonego w ten słoneczny ranek przez młodzież i stada gołębi i idę zwiedzać Wawel!!!
Na Wawel prowadzą dwie drogi,jak mnie poinformowała miła staruszka,postanowiłam,że jedną dojdę, a drugą wrócę niestety staruszka zapomniała nadmienić,jaki to jest szmat drogi!!! A ja jak na damę przystało pantofelki na nogach,dobrze,że nie przyszło mi do głowy założyć obcasy, poczłapałam przez urocze Planty.Dobrze ,że w tak dużym mieście jest tyle zieleni!!Oby jakiemuś nawiedzonemu urzędnikowi nie zaczęła przeszkadzać....(mam na myśli zieleń).
Wawel to dawna siedziba naszych królów i trochę mnie rozczarowała,bo jak wspomniała sympatyczna przewodniczka to oryginalnych rzeczy w zamku jest jak na lekarstwo(widziałam bardziej bogate wnętrza )ale cóż się dziwić tyle razy zamek był plądrowany,palony i grabiony!!!!Aż cud że jeszcze coś dla nas zostało do obejrzenia,co nie??!!!Za to Katedra na Wawelu jest piękna,wszystko takie wyzłocone,bogate w elementy,aż oczy bolą z tego przepychu!!Oczywiście byłam ciekawa jaki ogromny jest dzwon więc wdrapałam się a raczej wdrapaliśmy się we dwoje,ja i mój lęk wysokości, mnie było gorzej wejść, jemu zejść.....na wieżę Zygmuntowską !!Dzwon był przerażający,toż to moloch.Mnie zaraz przyszła myśl "a co by było jak by spadł??"Poszłam też zakłócić spokój wieczny naszym królom,wieszczom i parze prezydenckiej ,ale uciekłam stamtąd czym prędzej,biedni ludzie nawet po śmierci nie mają spokoju brrrr.



Tak jak zaplanowałam wróciłam ulicą Floriańską ,podziwiając stare kamieniczki, a na końcu ulicy przed Bramą Floriańską natknęłam się na plenerową Galerię .Mam duszę artystyczną i zachwyciły mnie te pejzaże,martwa natura,kwiaty ,już oczami wyobraźni widziałam gdzie taki obraz mogła bym powiesić,niestety bałam się nawet zapytać o cenę...wiadomo brak miedziaków w kieszeni....
Muszę powiedzieć,że na przystanek autobusowy to doszłam siłą woli,po drodze kupując od jakiejś babinki owczy ser swojego wyrobu(przepyszny)nogi odmawiały mi posłuszeństwa.....
I tu mała dygresja do tego,że podróże kształcą,oprócz tego,że trzeba mieć wygodne buty:)to to co zobaczymy i przeżyjemy nikt nam nie ukradnie , ani nie zgubimy tego jest tylko nasze, więc zachęcam do podróżowania i zwiedzania:)Warto naprawdę!!
Podobno marzenia trzeba w życiu mieć,ale ja już nie jestem tego taka pewna.....Po co mieć marzenie skoro od kilku lat nie można go spełnić!?No pytam się,po co??? Aby kolejny raz przeżywać sromotne rozczarowanie,bo ciągle w sercu tli się jakaś głupia nadzieja ....może to już teraz?
Żeby móc spełniać swoje marzenia to trzeba mieć:po pierwsze pieniądze,po drugie czas, a po trzecie zdrowie , ja mam tylko czas(i to ostatnio w nadmiarze)a pierwszego i trzeciego nie mam!!!! I tu jest"diabeł pochowany"..... w szczegółach!!!
Zastanawiające jest to,że egoistki dostają to co chcą, często dążąc do celu po trupach,a te z nas,które są dobre i współczujące jakieś ochłapy"z pańskiego stołu"??
Dlaczego tak jest??Nie pytajcie się mnie ,bo ja nie wiem!!!Przełknęłam znów gorzką pigułkę pokory....Może jednak w życiu nie warto być dobrym???Nie warto mieć marzeń???Bo te marzenia są z góry stracone??Zadałam sobie dużo dzisiaj pytań i jak na razie to na żadne z nich nie znam odpowiedzi:). Mam podkopaną wiarę w ludzi i .......w marzenia.
Matko moja jaki ja mam dzisiaj wisielczy humor!!!!Widzę tylko i wyłącznie ciemne kolory!!!!Ale tak trudno pogodzić się z porażką.Chociaż Wam poprawię humor może ...fiołkami??
Coraz lepiej poruszam się po wirtualnym świecie i jak odnalazłam strony z moim hobby to dostałam oczopląsu...takich pięknych sweterków ,sukienek,bucików,przeróżnych serwetek robionych na drutach,szydełku to nie widziałam!!!!!My kobiety to mamy talent manualny(może jest i jakiś facet ,ale ja go nie znalazłam)przekazywany z babki prababki i efekty są przecudne!!!
Ja też po kimś to mam:)i zdarza się ,że spod moich rąk wychodzą cudeńka!!!!!!
Uwaga!!Będę się chwalić................
TADAM!!!
Filcowane pisanki!!
Lubię jak rosną i kwitną kwiaty w ogródku ,ale grzebać się w tej ziemi to już nie szczególnie......Chciał ,nie chciał dzisiaj złapałam za łopatkę,gracki,obowiązkowo rękawiczki(szkoda paznokci)i poszłam walczyć z chwastem!!!!To co nie trzeba to rośnie w ogródku całymi tabunami,a kwiatki to takie jakieś bidulki w moim ogródku.... Pamiętam babci dom,który był skąpany w kwiatach,mama też ciągle coś sadziła na balkonie,aż trudno było wyjść na balkon nie potykając się o kolejną donicę z nowym nabytkiem!!!I ja też mam tego bakcyla sadzę,gdzie się da(czyli po całym podwórku)nie wspominając o domu,w którym parapety uginają się od wszelakiej zieleni.Mąż twierdzi,że to dżungla i nic przez okna nie widać,ale czy to moja wina,że mam rękę do kwiatów i co posadzę to rośnie??????Szkoda,że trzeba się tyle tej ziemi oprze rzucać ,wraz z dżdżownicami,mrówkami i innymi żyjątkami,żeby było ładnie ...Ale jak to wszystko zakwitnie ,to jest przepięknie!!